<title_newspaper=onierz Wolnoci> 
<title_article=Nierozerwalna wi꟔> 
<author_1=Stanisaw Wygodzki> 
<author_2=> 
<language=pl> 
<style=press> 
<year=1953> 
<month=3> 
<date=1953-03-09> 
<period=d> 
<status=1_obieg> 
<support=paper> 
Do Moskwy przyjechaem po Pierwszym Maja, po manifestacjach i defiladzie, ktr przyjmowa towarzysz Stalin, lecz mimo to marzyem, by ujrze Go.
Kryem, cigle kryem w pobliu Kremla. Czyniem to za dnia i w nocy, w godzinach najbardziej ruchliwego gwaru i w porze, gdy miasto zdaje si ju zasypia i oddycha chodem wieczoru. Migot gwiazd jest wwczas odlegy, a bliej ziemi migoc wielkie czerwone gwiazdy wie Kremla. Pod mury Kremla wioda mnie uporczywa myl, e moe ujrz Tego, ktry tam zamieszka.
Wysoko, ponad murami Kremla okalajcymi stary paac, widziaem okna. Jeszcze wyej lego niebo, ktre nakrywao agodnym bkitem to miasto, jego paace i domy, jego place, ulice, skwery. W Kremlu, pod takim niebem, tkwiy okna. Jedne z nich byy zamknite, inne byy otwarte. Pomylaem, za jednym z takich okien siedzi Stalin i pracuje. Za jednym z nich przechadza si po pokoju. Za jednym z tych okien rozmawia z najbliszymi towarzyszami. Wiodem po murze oczyma. Okna nciy, przykuway spojrzenie, kazay czeka.
Z widocznie wybraem por. Za dnia towarzysz Stalin pracuje, trudno mu si oderwa od wielkich i wanych spraw, brak mu czasu, by podej do okna i spojrze na Moskw.
Wybraem por nocn. Co noc, regularnie odwiedzaem Plac Czerwony i przygldaem si oknom Kremla. Byo dla mnie jasne, e po znojnym dniu, po mozole pracy, po godzinach wysiku towarzysz Stalin podejdzie do jednego z otwartych, owietlonych okien i spojrzy na Moskw.
Nie. Nie widziaem Go rwnie noc, a wydawao mi si, e wystarczy, aby Jego posta ukazaa si bodaj na mgnienie oka w owietlonym oknie, abym std, z dou, z Placu Czerwonego rozezna niezawodnie, e to On wanie przystan na chwil i patrzy i sucha.
</support> 
</status> 
</period> 
</date> 
</month> 
</year> 
</style> 
</language> 
</author_2> 
</author_1> 
</title_article> 
</title_newspaper> 
